Po niejawnej naradzie Komisarze UE zadecydowali uruchomić wobec Polski „procedurę kontroli praworządności”. Mimo, że zarówno sami komisarze, jak i przedstawiciele rządu RP próbują łagodzić wrażenie, mówiąc, że to „procedura dialogu”, nie ma co się oszukiwać – Polska jest pierwszym państwem UE postawionym przed radę komisarzy UE „do kąta”, potraktowanym jako państwo „specjalnej troski” – niedojrzałe, zagrożone zejściem z drogi demokracji, podejrzane. Trudno uwierzyć, że są w Polsce tacy, którzy się z tego otwarcie lub w głębi duszy cieszą. Są też tacy, którzy do tego przyczynili się swoimi skargami niesionym do „możnych UE”. Jak ich celnie nazwać?
Oczywiście rząd będzie kontynuował swoje plany i w sferze merytorycznej nie cofnie się ani o krok, a może nawet zaostrzy kurs. W sferze retoryki rząd być może złagodzi ton, będzie bardziej pojednawczy. Pod tym względem wszyscy znamy Jarosława Kaczyńskiego i nikt chyba nie wyobraża sobie, że ustąpi pod naciskiem Niemiec (bo Prezes, tak jak i wielu komentatorów politycznych, ten właśnie kraj widzi jako główny motor poczynań Komisarzy). Może zaostrzyć kurs, gdy poczuje większe wsparcie społeczne.
Bez zmian kontynuowany będzie ogólny lament komentatorów związanych z poprzednim układem, bo już nic głupszego i bardziej obraźliwego niż porównania do Stalina, Dzierżyńskiego, Hitlera i SS i PRL-u nie wymyślą. Załamać się mogą pod wpływem pohukiwań z UE niektórzy komentatorzy prawicowi o słabszym kręgosłupie lub morale – i też zaczną lamentować. Ale to wobec spokojnego tonu wszystkich stacji TVP nie będzie miało znaczenia.
Wyraźna zmiana może natomiast nastąpić na polskich ulicach. Co zrobią narodowcy po takim napluciu Polsce w twarz – bo tak to przecież muszą odczytywać? Co zrobią patriotycznie nastawieni kibice? Czy demonstracje KOD nadal będą pokojowe i bezpieczne dla uczestników? Obawiam się, że konsekwencją decyzji Wysokich Komisarzy będzie zwiększenie napięcia politycznego w Polsce, i być może wydarzenia, których dziś nikt nie chce. Jak się wydarzą – pamiętajmy kto je sprowokował.
Komentarze
Pokaż komentarze (468)